Byłem wczoraj na dyskusji publicznej nad planem Płaszowska-Krzywda
Sprawa działki przed blokami Płaszowska 57,59 i 63 jest prosta i oznaczą ją jako ZP ponieważ Dzielnica XIII chce tam zbudowac ogródek jordanowski.
Niestety planiści mają negatywne podejście do sprawy oznaczenia ogródków działkowych przy Nowohuckiej i Saskiej w ZP.
Niestety w mojej opinii są po prostu wystraszeni lobby działkowego. Boją się że działkowcy będą skarżyć plan (przynajmniej taką wizją nas straszą).
W ogóle denerwuje mnie ich podejście próbują nas spacyfikować jak bandę nieznających się uczniaków:
1. "argumenty że ogródki działają tu od lat międzywojennych i że nie można ich stąd wyrzucać".
Jestem tylko ciekaw jak ilu z przedwojennych właścicieli ogródków było nadal nimi po wojnie ? Bo z pewnością chyba tylko tacy co aktywnie udzielali się w latach 50 w partii.
Ogródki działkowe były rozdawane w PRL tak jak dzisiaj służbowa komórka, czy samochód. Zgoda tych przywilejów nie można odbierać. Niech Ci starsi ludzie mają te ogródki do śmierci (a jestem pewien że jak będą mieli już po 75-80 lat to już po prostu nie będą mieli siły ich uprawiać).Dzięki czemu zbudować tu parki moglibyśmy już może za ok 10 lat. Czy planów nie uchwala się w dłuższej perspektywie?
Czy to że górnik dostaje emeryturę od 40 roku życia ma oznaczać że jego syn tak samo powinien mieć emeryturę od 40 roku życia mimo że nie pracuje w górnictwie ? Przywileje nie powinny być dziedziczone !
To że kiedyś tu były ogródki nie oznacza że mają tu być zawsze. W Płaszowie od średniowiecza były łąki i lasy i jeśli byśmy na siłę chcieli utrzymywać taki stan rzeczy to nigdy byśmy niczego nie wybudowali. A przecież my nie chcemy zabudowy tylko parki!
Tym bardziej bulwersuje fakt że planiści nie zważają na zażalenia 3 rodzin mieszkających przy ul Krzywdy (a przyszłej Kuklińskiego). Ich domy nie zostały wykupione i zburzone a zostały jedynie otoczone ekranami.
Jednocześnie działki na których stoją te domy przeznaczono na działalność usługową. Przez co ludzie Ci pozbawieni są szans na jakąkolwiek rozbudowę tych domów.
Jedyne co mogą zrobić to sprzedać swoje domy inwestorom którzy zbudują tu jakieś biurowce.
Skoro można tak uchwalić plan miejscowy by de facto wywalić tych ludzi z tych rodzinnych ziem mimo że jest to ich PRYWATNA własność i ich rodziny mieszkały tu z dziada pradziada (czyli od czasów gdy Płaszów był wsią), a nie można zapisami mpzp usunąć stąd w przyszłości działkowców to moim zdaniem mamy tu do czynienia z jawną dyskryminacją.
Mamy bowiem nad-rasę działkowców i pod-rasę lokalnych mieszkańców.
Nie zapominajmy że istnieje możliwość by ogródków co prawda nie odebrać, ale je przenieść na inne miejsce o podobnej powierzchni i infrastrukturze (czyli by był tam przykładowo prąd i woda jeśli tutaj też jest)
Na terenach na wschód od Huty jest pełno terenów dziewiczych gdzie działki byłby krokiem do ich urbanizacji i tam jest ich miejsce, a w Płaszowie jest miejsce na zurbanizowane miasto, a nie indyjskie slumsy w postaci ogródków.
2. "Argumenty że jesteśmy tu nowi a ogródki są tutaj od 80 lat i nie możemy wykazywać postawy tylko roszczeniowej"
Te argumenty są poniżej pasa. Nie można rozróżniać ludzi po tym skąd pochodzą.
Zresztą te argumenty nieraz są zupełnie bezzasadne. Mój dziadek pracował od najmłodszych lat w fabryce Solvay w Borku Fałęckim, czy to że przeniosłem się tutaj a nie zostałem w Borku Fałęckim czyni mnie gorszym? Zresztą zapewne ogródki działkowe wcale nie należą do Płaszowian (to była wieś więc zapewne większa cześć miała jakieś swoje pola i przydomowe ogródki)
Co do postawy roszczeniowej. Proszę bardzo: Pan Radny Jacek Bednarz przekazał mi że możliwe jest partnerstwo publiczno-prywatne na zasadzie gmina daje teren a mieszkańcy zrzucają się na infrastrukturę parku. Myślę że niedługo będzie tu tyle bloków że taka zrzutka byłaby symboliczna.
Nie jesteśmy roszczeniowi: płacimy przecież podatki. Jeśli się zsumuje podatki jakie płaci kilka tysięcy mieszkańców Płaszowa których by interesował naprawdę duży park i porówna z podatkami jakie płaci kilkudziesięciu działkowiczów to zdrowy rozsądek nakazuje jedno - zbudować park.
Jeśli planiści nic nie zrobią to za kilka lat gdy bazy Budostalu i Polskiego Tytoniu zabudują się nowymi blokami będziemy mieli tutaj betonową dżunglę. Dżunglę w której nikt normalny nie będzie chciał mieszkać. Wokół będziemy mieli zielone slumsy zamknięte dla reszty społeczeństwa, gdzie miejsce libacji odnajdą menele i dresy, a złodzieje świetne punkty obserwacyjne przed kolejnymi skokami.
W takim stanie obecni mieszkańcy zaczną myśleć o przeprowadzce poza granice Krakowa. Grozi to silną dezurbanizacją miasta, a pieniądze z podatków przejdą do okolicznych gmin które lepiej traktują mieszkańców. Miasto mające ambicje metropolitalne zamieni się w getto zamieszkałe przez tych których nie stać na ucieczkę stąd i tych którzy sami potrzebują opieki społecznej.
Odpływ mieszkańców i inwestorów spowoduje całkowitą degeneracje miasta. Dla przykładu Detroit - miasto w USA które z 2 mln mieszkańców skurczyło się do 1 mln. Niech obrazem degeneracji tego miasta będzie fakt, że zabytkowy teatr o architekturze podobnej do naszego Słowackiego zamienili na parking.
I niestety ta degeneracja nie będzie naszą winą ale winą planistów.
Miejscy planiści powinni brać przykład np z Wiednia gdzie rozwinięta infrastruktura parkowa znajduje się niemal w każdej dzielnicy miasta. Z takiego miasta nie chce się uciekać.
3. "Argumenty o tym że są to tereny zielone".
Argument niepoważny. Co nam z terenów zielonych na które nie możemy wejść ? Wyobrażacie sobie ogrodzone Błonia czy Planty ? To właśnie funkcja rekreacyjna parków jest najważniejsza. To że będziemy mieli gdzie pójść na spacer z naszymi dziećmi, że dziecko będzie mogło pobiegać po trawie itd.
Ilość tlenu jaki wytwarza ogródek działkowy jest nieporównywalnie mniejsza od ilości tlenu jaki wytwarza park.
Choćby z tego względu że w parku nie ma altan i upraw które zasadniczo nie generują dużych ilości tlenu.
Tlen generują za to wysokie drzewa których na terenach ogródków działkowych brak.
Nie zapominajmy że i tak większość tlenu jaki jest produkowany na ziemi produkują oceany więc wpływ ogródków działkowych na ten tlen jest znikomy.
Dodatkowo zwrócę uwagę na fakt że większość zanieczyszczeń powietrza w Krakowie nie generuje EC Łęg i przemysł (tylko 10%)
a domy które jako paliwa energetycznego używają węgla oraz śmieci (60%). Jeśli więc miasto chce polepszyć stan powietrza w Krakowie to po pierwsze musi ograniczyć używanie węgla w gospodarstwach domowych, a po drugie zalesić tereny obecnych ogródków działkowych.
4. "Straszenie nas działkowcami".
Wiem że planiści równie chętnie jak my widzieli by na tych terenach parki. Im przecież także zależy na pięknym mieście.
Niestety działkowcy zachowują się jak kibole i próbują wymusić na planistach rozwiązania korzystne dla nich, a niekorzystne dla reszty lokalnej społeczności.
Planiści muszą zrozumieć, że wspierając działkowców działają na naszą szkodę i my sobie z tego doskonale zdajemy sprawę.
Nie możemy stać spokojnie widząc że ignoruje się kilkutysięczną rzeszę mieszkańców rzucając im jako ochłap ogródek jordanowski.
My także możemy zaskarżać plany które są dla nas skrajnie niekorzystne i działać przez to na szkodę miasta.
Dla nas to żadna strata - tereny które mają zostać zabudowane i tak zabudują czy z planem czy bez, a tak czy tak będziemy z malutkim parkiem, za to z wieloma hektarami zagrodzonych ogródków działkowych.
5. "Straszenie że przyjdą deweloperzy i zabudują te ogródki działkowe".
To tereny miasta - więc jeśli ktoś miałby tu budować to tylko miasto, albo miasto musiało by je sprzedać.
Jeśli miasto miało by je sprzedać to musieli by się na to zgodzić radni (oni opiniują takie sprzedaże). Więc jeśli miasto ma wole by były to tereny zielone to ich nie sprzeda.
Jeśli nie ma woli to my mieszkańcy mamy wgląd w wyniki głosowania nad uchwałą opiniującą tą sprzedaż i myślę że nie dopuścimy do ponownego wybrania radnych którzy głosują przeciwko dzielnicy!
Dzięki Internetowi bardzo łatwo informować społeczeństwo o nadużyciach władzy o czym Radni z pewnością wiedzą i nie pokuszą się już tak łatwo na działania przeciwko mieszkańcom.
Dodatkowo mamy teraz możliwość sami być współtwórcami elektronicznych środków przekazu dzięki takim serwisom jak:
http://www.mmkrakow.pl/Straszenie Nas złą wolą miasta jest więc niedorzeczne.
Dodatkowo na terenach ogródków działkowych Płaszów jest linia wysokiego napięcia 110 kV oraz zakopany kabel średniego napięcia 15 kV dokładnie po środku działki na której są ogródki - to znacznie utrudnia tam zbudowanie czegokolwiek.
Należy pamiętać, że tereny ogródków działkowych leżą na terenach dawnych starorzeczy i nie zdziwiłbym się gdyby warunki geologiczne nie pozwalały na żadną większą zabudowę.
6. "Twierdzenie że zapis ogrody działkowe niczym się nie różni od zapisu zieleń parkowa".
Otóż różni się. Zapis ZP zablokuje między innymi rozbudowę altan.
Skoro takie zapisy przechodziły w mpzp obszaru Zabłocie i dla trasy nowopłaszowskiej to oznaczenie tych samych terenów w planie Płaszowska-Krzywda jest po prostu niekonsekwentne.
I teraz moje własne uwagi:
7 Plan zagospodarowania zakłada zakaz grodzenia się na terenach budownictwa mieszkaniowego wielorodzinnego a nie zakazuje grodzenia się ogródków działkowych!
Tereny ogródków działkowych są rozleglejsze niż działki jakichkolwiek wspólnot mieszkaniowych. Tymczasem to grodzenie bloków stanowi dla planistów problem.
8. Tereny ogródków działkowych są w studium uwarunkowań i kierunków zagospodarowania przestrzennego Krakowa oznaczone jako ZP.
Myślę że treść uwagi ws ogródków działkowych trzeba jeszcze przeredagować i uzupełnić o pełną argumentację. Pamiętajmy że to co teraz tracimy bardzo ciężko będzie później odzyskać. I jeśli nie będzie nam się chciało działać to oznacza to tylko że po prostu zasługujemy na naszą betonową dżungle.